
Pierwszy etap naszej podróży został zakończony, czyli dotarliśmy na Nordkapp. Teraz kierujemy się wzdłuż wybrzeża Norwegii na południowy zachód.
Wtorek (25.06) – 439 km
Senny dzień
Wczoraj, a w zasadzie dzisiaj nad ranem, gdy w końcu położyłem się do łóżka, trzęsło mnie z zimna. To był ewidentny efekt przemęczenia, bo w hytce odpaliliśmy grzejnik i było naprawdę ciepło. Po pięciu godzinach snu obudziły mnie dźwięki pakujących się sąsiadów. O ile wcześniej było mi zimno, to teraz czułem się jak w saunie – zapomnieliśmy zmniejszyć ogrzewanie, przez co przez całą noc grzejnik działał na pełnej mocy.
Niebo nadal zaciągnięte chmurami. Przed wyjazdem zaczyna się rozpogadzać, ale podobnie jak wczoraj, w okolicach południa ma zacząć padać. Na razie cieszymy się ładną pogodą.
Plan na dzisiejszy dzień zakłada jedynie przejazd na kolejny kemping. Kilometrów do celu jakoś wcale nie chce ubywać. Przemęczenie po poprzednim dniu, mała ilość snu i deszczowa pogoda sprawiają, że walczyę ze sobą, aby nie zasnąć za kierownicą. Agacie udało się kilka razy na chwilę przysnąć, co było mało bezpieczne dla pasażera skutiego.
Gdzieś po drodze albo nie skręciłem tam, gdzie kazała nawigacja, albo sama sobie wymyśliła alternatywną trasę, a ja nie zauważyłem zmiany. W efekcie dotarliśmy do promu, którego w dzisiejszym planie miało nie być. Skończyło się na nawrotce i nadłożeniu około 1,5 godziny jazdy 🙁
Deszcz z przerwami towarzyszy nam do końca dnia. Na miejscu mieliśmy być wcześniej, żeby odpocząć, ale finalnie do Sekkemo Camping docieramy dopiero około 20-tej. Kemping jest godny polecenia. Oferuje dobre zaplecze sanitarne i dużą hyttę. To tak na „otarcie łez” po trudnym dniu 😉
Po obiadokolacji przejrzałem plan na jutro, spisałem notatki z dzisiejszego dnia, a czas niepostrzeżenie zbliżył się do północy. Za oknem nadal jest widno, choć chmury i deszcz sprawiają, że wszystko wygląda szaro-buro.
Środa (26.06) – 312 km
Tromsø
W końcu poprawa pogody. Chmury wciąż wiszą na niebie, ale na szczęście nie są już czarne i deszczowe. Spomiędzy nich wygląda słońce ale powietrze jest wyjątkowo rześkie. Gdy ruszamy, skuti pokazuje jedynie 14 stopni.




































